obronnie
rozszczepiam się, czuję to wyraźnie. i chuj, chuj. jest tak, jak ma być.

add-two-x 2012-04-02 00:57:56
skomentuj (0)


dzienność
każdy poranek ma swój rytuał.
kawa, papieros, tabletka, przegląd wiadomości. Kanapowa medytacja. Rankiem rodzi się najwięcej pomysłów, które z pewnością znikną w godzinach południowych.
muszę wstać, muszę się ubrać, muszę wyjść po mleko i chleb. Muszę - skutecznie zastąpiło chcenie.


add-two-x 2011-11-19 13:56:51
skomentuj (0)
chyba

Mama ma raka. 

Zdanie, które absorbuje moje myśli od miesiąca. Głośne jak pieprzony dzwon Zygmunta. Uruchomiły się wszystkie mechanizmy obronne.

Poranki są spokojne, sen stara się zasłonić fakt swoimi obrazami. Mimo wszystko rzeczywistość wraca jak cofka. Pan doktor zwiększył stabilizator, z wiarą, że stan depresyjny pójdzie sobie precz. Nie da się zamulić lęku i bezsilności. Poza tym depresja przyszła naturalnie, tęskniłam za nią bo mnie wycisza, daje dystans do wypowiedzenia słów. Doświadczam - żyję.

 



add-two-x 2011-10-03 11:44:10
skomentuj (0)
air stand still

Grace Jones swoim mocnym głosem, stara się wybudzić z jeszcze sennego poniewierania. "Well, well, well" - czas wstawać cholero, "Sunset sunrise" już dawno był przecież. Barszcz ukraiński, zrobiony przez współlokatorkę wyjazdową, czeka. Dzisiejszy dzień sponsorowany przez liczbę pięć (pięć dni do wylotu).

 

Słońce świeci. 

 

Oddychaj

 

Ptaki z połamanymi skrzydłami czują bezwartościowość życia

 

 



add-two-x 2011-02-19 10:37:46
skomentuj (2)
krótko

Dzisiaj przeszła pierwsza, w tym roku, burza piaskowa. Piękne zjawisko, pomijając, że drobinki piachu pchały się upierdliwie w najmniejszy zakamarek, ciała też.

Jeszcze niecały miesiąc, mówię sobie, że przeczekam, przetrwam jakoś ten skondensowany tygiel kulturowy. Stwierdziłam, że znajomość języków obcych się polepszyła, a co za tym idzie, pamięć też. Czytam książki, wertuję gazety, słucham polsko-angielsko-włosko-rumuńsko-amerykańsko-chińskich dialogów i ogarniam. Staram się być spokojna i olewać wkurwiające sytuacje, na wszelki wypadek wciskam w uszy słuchawki i zalewam je muzyką.

Tęsknię, ty też tęsknisz. Czuję z odległości tysięcy kilometrów, jak nasze myśli się przenikają. Materializują się w postaci niewidzialnych pocałunków składanych na ciałach. Ciepło nasze czuję, dlatego zasypiam z uśmiechem dla Ciebie. Piersi twoje, otulam moją twarzą, dłonie błądzą po delikatnej skórze. Mój wdech, wydech twój. Na życie i na śmierć.



add-two-x 2011-01-28 19:42:47
skomentuj (0)
suma sumarum

Bywa tak, że jestem trudna we współprzebywaniu. Nie trawię ludzi z IQ poniżej średniej krajowej, funkcjonujących w życiu jak psy Pawłowa. Nie lubię pseudointeligentnych tematów, silenia się na pieprzoną uprzejmość, obłudy, wysoko uniesionych nosów, nowobogackich ćwoków. Nienawidzę zazdrości o rzeczy materialne, uwielbiam skromność, cenię tych, którzy wnoszą coś do płynnej rozmowy. Lubię słuchać, mam problem z okazywaniem uczuć, ale potrafię wczuć się (może i dzięki swojej chorobie) w czyjś stan emocjonalny. Bywam agresywna, kiedy widzę, że ktoś atakuje, potrafię odpuścić bezużyteczną walkę. Jestem złośliwa, kiedy ktoś świadomie wdepnie mi na odcisk.

Pamiętliwa bywam, zwłaszcza odnosząc się do sytuacji przykrych i bolesnych. Uczę się kochać, staram się nie nienawidzieć. Nie rozumiem parcia na szkło, gonitwy za kasą, gardzę tymi, którzy poniżają innych. 

Mogę jeść kurczaka w migdałach z sosem cytrynowym jak i chleb ze smalcem. Szanuję czyjąś ciężką pracę, nie łażę po obcych mieszkaniach w butach. Lubię kulturę osobistą, oczytanie, wiedzę, uwielbiam poznawać: miejsca, sytuacje, ciekawe postaci. Interesuje mnie dobra sztuka, nie mieszczę w sobie banałów.

Nienawidzę kiedy choroba psychiczna przedstawiana jest w małych móżdżkach jako Charles Manson biegający po parku z siekierą. Boję się tłumów, hałasu, tłoku, ścisku. Nie lubię betonu, dużych miast, 6-cio pasmowych ulic, cieszę się  zielenią, pięknem przyrody, zapachem skoszonej trawy

 

Jestem wymagająca w relacjach, związku i czasem trudna do wytrzymania, ale naprawdę się staram :)

 

Da się?



add-two-x 2010-11-23 20:28:21
skomentuj (2)
pik pik pikaczu
Dzisiaj założyłam się sama ze sobą, że grzecznie spakuję choć część rzeczy na wylot. Niedziela upłynie pod hasłem: Warszawa-Amsterdam-Dubaj. półtora dnia żeby się poprzytulać jeszcze, heh, zawsze mało

add-two-x 2010-11-05 12:15:07
skomentuj (1)



księga


2012
kwiecień
2011
listopad
październik
luty
styczeń
2010
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec


czytam
połowica
R.
wyszperanie
k.
matka boska

to the ex
Conclave Obscurum





szablon: Ylka
dla: Linkup